Zenit TTL
Zenit to Zenit, klasa sama dla siebie :). Wytwór radzieckiej myśli technicznej, swego czasu jedyna jako tako dostępna lustrzanka na naszym rynku, gniotsa nie łamiotsa - korpusem pewnie i gwoździa wbić można. Wielu od niego właśnie zaczynało, wielu ma go do dzisiaj. Jednak Zenit to już historia, relikt przeszłości. Jego główna zaleta - cena - też już nie jest tak wielkim atutem w czasie gdy na giełdzie można dostać w podobnej cenie aprat przewyższający Zenita i to znacznie. Jednak jeżeli masz już taki aparat lub właśnie dostałeś w prezencie, nie wyrzucaj go od razu na dno szafy. Mimo swoich wad jest to w końcu nadal aparat fotograficzny, w dodatku lustrzanka systemowa, a jeżeli do tej pory robiłeś zdjęcia kompaktem za 150 zł, na pewno będziesz z Zenka zadowolony, tak jak byłem ja ;).
Za najlepiej wykonaną uchodzi seria wypuszczona z okazji olimpiady w Moskwie w 1980 roku.
DANE TECHNICZNE:
Migawka: płócienna, o przebiegu poziomym, mechaniczna.
Zakres czasów: 1/30s. - 1/500s.
Synchronizacja z lampą błyskową: 1/30 sek. - w starszych seriach synchronizacja przez kabelek, w nowszych 'gorącą stopką'
Czułości filmów: 16-500 ASA.
Pomiar światła: przez obiektyw, centralnie ważony z uwypukleniem środka pola.
Mocowanie obiektywów: gwint M42.
Samowyzwalacz, gniazdo wężyka spustowego, podgląd głębi ostrości.
Zalety:
Hmm...
- Cena używanego.
- Duży dostęp do dobrej i taniej optyki.
- Można się nim bronić ;).
- Nie kusi złodzieja.
- Działa bez baterii.
Wady:
- Wizjer obejmuje ok. 65% kadru, czyli widzisz tylko część tego co będzie na filmie.
- Awaryjność (choć niektórzy uparcie twierdzą że jest to sprzęt nie awaryjny).
- Mały zakres czułości filmów oraz czasów otwarcia migawki.
- Nie "trzymanie" czasów, zwłaszcza 1/500sek.
- Synchronizacja z fleszem 1/30sek.
- Ciemna matówka.
- Kiepski licznik zrobionych zdjęć, łatwo go przez przypadek przestawić, czasami oszukuje.
- Wskazówka w wizjerze niewidoczna w słabych warunkach oświetleniowych.
PODSUMOWANIE:
Nowe Zenity wcale nie są lepsze. Zmiany w stosunku do TTL-ki to diody świecące zamiast wskazówki, kliny ułatwiające ustawianie ostrości i plastikowe obudowy. Podobno nowe Zenity sprzedawane za grosze "u Ruskich" są składane w domu z części wyniesionych z fabryki.
I na koniec taka moja uwaga: nie zapominaj - Syrenka to też samochód, ale czy chciałbyś właśnie nią jeździć codziennie do pracy?