Canon EOS 620

    Półprofesjonalna lustrzanka sprzed 15 lat. Jego wiek warunkuje zarówno główne zalety, jak i wady. Nie będę wypisywał wszystkich danych technicznych, bo te można znaleźć bez problemu w internecie. Podam tylko najważniejsze oraz wyjaśnię, czemu pomimo swojego leciwego wieku jest to aparat naprawdę godny polecenia.


PODSTAWOWE DANE TECHNICZNE:

Podstawowe dane techniczne:
- migawka 1/4000 - 30s +B
- synchronizacja z lampą błyskową 1/250
- kompensacja ekspozycji +/- 5 co 0.5
- obraz w wizjerze 94% (pow. 0.8)
- matryca 6-polowa
- pseudospot 6,5%
- do 3 klatek/sek.
- wielokrotna ekspozycja
- autobacketing
- 'shiftowany' program P
- możliwe zdjęcia w podczerwieni
- wymienne matówki
- podgląd głębi ostrości
- brak wbudowanej lampy błyskowej


ZALETY:

    Podstawowe zalety tego aparatu są paradoksalnie związane właśnie z jego wiekiem. 15 lat temu była jeszcze inna szkoła budowania aparatów, nikt nie pomyślałby o plastikowym korpusie, że już o bagnecie nie wspomnę. Cała obudowa Canona EOS 620, jak również i bagnet, są wykonane z metalu. Aparat jest dzięki temu dużo wytrzymalszy od dzisiejszych plastikowych 'wydmuszek' i w pełni zasłużył sobie na opinię sprzętu nie do zdarcia. Metalowa obudowa sprawia również, że jest on blisko dwa razy cięższy od dzisiejszych 'plastików'. Dla jednych to wada, dla innych zaleta: cięższy aparat daje się na pewno stabilniej trzymać przy zdjęciach z ręki.
    Kolejną niebagatelną zaletą jest jego cena - sprzęt w doskonałym stanie można kupić taniej niż dzisiejsze amatorskie lustrzanki - otrzymując możliwości, o jakich posiadacze amatorów mogą marzyć. Szybka migawka - często spotkam się z opiniami, że czasu 1/4000 w praktyce się nie wykorzystuje; pewnie nie, jeśli się go nie ma - ja jednak stosunkowo często z niego korzystam. I wolałbym z niego nie rezygnować. Synchronizacja z lampą 1/250 jest w większości przypadków wystarczająca (BTW taką synchronizacją poza E_TTL mogą się poszczycić jedynie topowe EOS 1 i 3 - wszystkie inne mają dłuższe czasy). Dla mnie bardzo ważną zaletą EOSa 620 jest duży i jasny obraz na matówce - bez porównania w stosunku do późniejszych amatorskich modeli. Jeśli jeszcze mamy matówkę z klinem, to ostrzenie manualne jest równie łatwe jak w dobrym manualu - czego w żadnym wypadku nie można powiedzieć o nowszych modelach Canona. To samo pseudospot - tutaj 6,5% kadru, w nowszych Canonach 9,5%, co jest zupełnym nieporozumieniem.
    Do tej solidnej, opisanej powyżej konstrukcji dostajemy jeszcze trochę czasem przydatnych 'bajerów' - zdjęcia w podczerwieni, wielokrotna ekspozycja, szybkość 3 klatek na sekundę, ważny zwłaszcza przy robieniu slajdów autobracketing. Poza tym, EOS 620 nie bierze prądu pomiędzy otwarciem a zamknięciem migawki przy długich czasach (na jednej baterii migawka może być otwarta przez kilka tysięcy godzin ;) ).


WADY:

    Nie ma jednak róży bez kolców, zwłaszcza w stajni aparatów Canona, więc teraz trochę wad. A oto najważniejsze:
1.) Pseudospot! Dla mnie chyba największa wada. 6,5% obrazu to stanowczo zbyt dużo. Można się pocieszyć, ze następne modele Canona miały 9,5% - ale nie jest to pociecha wielka... Brak prawdziwego spota to duży mankament.
2.) Wężyk spustowy. Tutaj wychodzi na jaw jak firma Canon traktuje klienta. Do 620 pasuje ten sam wężyk spustowy co do T90, RT, a z nowszych chyba też do EOS 5 i jeszcze kilku modeli - o symbolu 60T3. I tu zaczynają się schody. Gniazdo dla wężyka znajduje się w wymiennym uchwycie. EOS 620 ma w standardzie uchwyt z gniazdem - ale widziałem już takie, w których uchwyt był wymieniony. Kupując aparat, trzeba zwrócić na to uwagę, bo kupienie uchwytu osobno to straszny wydatek. I to właśnie jest typowe dla Canona: wszelkie akcesoria osiągają zawrotne ceny. Ten wężyk spustowy 60T3 ma specjalne gniazdo, które nie daje żadnych nowych możliwości użytkownikowi, za to skutecznie uniemożliwia wykonanie podróbki. Trzeba więc kupić wężyk oryginalny, a ten kosztuje w sklepie sporo powyżej... 200zł! Bez wężyka nie da się zablokować migawki. Po prostu kompromitacja.... Do czasu 90s da się to obejść (autobracketing, preselekcja czasu na 30s) a dluższych czasów ja po prostu nie robię.
3.) Brak możliwości zasilania ze zwykłych baterii - konieczne są drogie 2CR5. Nie wymyślono niestety żadnego 'battery grip' do tego modelu.
4.) Autofocus. Jest to druga lustrzanka Canona z AF. Można się zatem domyśleć, że nie jest on ani najszybszy, ani najdokładniejszy. Ma tylko jeden poziomy czujnik. Co nie zmienia faktu, ze ja go stosuję z powodzeniem i w większości sytuacji radzi sobie całkiem dobrze.
5.) Głośność. To chyba najgłośniejsza lustrzanka, jaką w życiu widziałem. Pancerna obudowa i hałas, jaki sprawia przy przesuwaniu filmu, przywodzi na myśl czołg na poligonie w trakcie ostrego strzelania. O cichych zdjęciach na koncercie w filharmonii raczej trzeba zapomnieć.


PODSUMOWANIE:

    pomimo swoich wad, jest to dobry aparat za stosunkowo małe pieniądze. Jeśli kupiony w dobrym stanie, na pewno przetrwa dłużej niż dzisiejsze plastikowe wydmuszki. Sprawdza się od poziomu początkującego do całkiem zaawansowanego amatora. I to by było na tyle ;)



Wojtek 'Ender' Chmielnicki